Witam wszystkich!
Dziś poruszę temat denerwujący mnie od dość dawna... Wprawdzie z tym pomysłem pierw zasugerowała mi Agata, nie będę ukrywać, ale chyba każdego człowieka porządnego i zdrowego na umyśle to denerwuje :) aby łatwiej było przeglądać i czytać, podzielę to na kilka punktów.
1. Świecę tyłkiem, jestem cool?
Ostatnio można zauważyć, że kapryśne dzieciaczki chodzące do podstawówki i gimnazjum, stroją się w miniówki i bluzkę z wcale nie takim skąpym dekoltem. Żeby bardziej wyjść na fajniejsze, są gotowe odsłaniać biustonosz albo specjalnie się wypinać przed twarzami rówieśników. Moim zdaniem to wcale nie jest dobre. Pokazuje tylko jak bardzo jesteśmy niewychowani. Nie zaprzeczam temu, by ubierać bluzki z dekoltem, ale są pewne granice, czyż nie? Albo miniówki bądź szorty w szkołach! W moim gimnazjum panuje tzw. dress code, czyli jak wolno nam się ubierać. Mamy zakazane bluzki odsłaniające ramiona i krótkie spodnie (lekcje WFu oczywiście się nie liczą :D), a chłopakom nie wolno nosić hawajek i tym podobne... Radzę naprawdę tego przestrzegać, nawet jeśli Wasza obecna lub przyszła szkoła nie przykłada do tego wagi. Uczy to odpowiedzialności za ubiór w dorosłym życiu i stawianie się w oficjalnych sytuacjach z głową. Mam nadzieję, że jesteście ze mną, mówiąc, że pokazywanie niektórych części ciała jest niepoprawne, obleśnie i przywodzące na myśl kobiety lekkich obyczajów.
2.
Kolejny punkt w drażniącej mnie młodzieży jest banalnie prosty. I odnosi się do tych, którzy rozpoczną naukę w nowej szkole, w nowym towarzystwie. Zastanówmy się dobrze... Jak komuś zaimponować? Wiele ludzi myśli, że trzeba dopasować się w towarzystwo, które okazuje się być szemrane. Początki są proste: małe klnięcie publiczne, obrażanie niecenzuralnymi słowami. To ,,sprawia", że stajemy się ,,tymi lepszymi, bardziej branymi pod uwagę". Nie preferuję przeklinania - ewentualnie w bardzo, bardzo małym stopniu, bo czyni to z nas ludzi niekulturalnych. Zaczyna się banalnie, ale kończy na nałogach w klnięciu i krzyczeniu różnych niepoprawnych słów na cały korytarz. Czy warto? Osoby rozpoczynające naukę w nowej szkole - najczęściej gimnazjum - powinny zastanowić się dwa razy, zanim powiedzą ,,K****!!!!". To tylko pokaże, na ile tak naprawdę nas stać - słabość, niedocenianie, konieczność posiadanie na sobie całej uwagi.
3. Masz zadanie? A dasz?
Ten punkt jest opcjonalny dla każdego. Jednym może wydawać się właściwy, innym - nieco bulwersujący. A konkretnie chodzi o zadania domowe. Ile razy Wam się zdarzyło, że ślęczycie nad czymś godzinami, bo jesteście pilnymi uczniami i nie korzystacie z pomocy Internetu, a następnego dnia kilku zapominalskich rówieśników, błaga o możliwość przepisania zadania? Czy to jest fair? Oni odpiszą to w kilka minut, a Wy robiliście to w kilka godzin. To przestroga dla tych, którzy wstępują do nowej szkoły - nie dajcie sobą łatwo manipulować. Postawiamy granice i mówimy ,,Nie.".
Ten wpis głównie odnosi się do osób - jak już pewnie niektórzy zauważyli - którzy przeważnie zmieniają szkołę lub po wakacjach idą do innej. Głównie chodziło mi o to, aby otrzeźwić przyszłych gimnazjalistów. I jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać, jednakże nie chcę już przeciągać - podziękujcie alkoholowi, papierosom i narkotykom. Chyba wszyscy się ze mną zgadzają, tak? Nikt nie chciałby mieć syna/córki, który tak postępuje i zamiast na porządnego człowieka, np. biznesmena, wyrasta na bezdomnego i żebrzącego.