Witajcie!
Oto obiecane opowiadanie. Ja - Monika - napiszę je na podstawie filmu... ,,My little pony: Equestria Girls - Rainbow Rocks", aczkolwiek nie będzie ono dziecinne, czyli pozbawię go tęczy, wesołej magii i wszystkich szczegółów dotyczących tych czarodziejstw przyjaźni. Głównie będzie oparte na trzech, moich ulubionych antagonistkach - Adagio Dazzle, Arii Blaze i Sonacie Dusk. Ilustracje ręcznie robione z kadrów filmów, ale niekiedy będzie ich brakowało. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o postaciach, które będą pierwszoplanowe w moim amatorskim opowiadanku, zajrzyjcie tutaj i pobuszujcie po okolicznych linkach → http://pl.mlpeg.wikia.com/wiki/Dazzlings. Więc zaczynam...
~Monika
Rozdział 1
Powolne Oślepienie Płonącą Arią podczas Sonaty Zmierzchu
Kawiarnia na rogu dwóch ulic jak każdego wieczoru zapełniały różne osoby, począwszy od nastolatków do dorosłych. Zawsze trwały tam radosne rozmowy i niezwykła, pełna entuzjazmu wrzawa, ale nie dziś. Dochodziły stamtąd kłótnie i wrzaski.
Podenerwowany tłumek klientów kłębił się przy ladzie, twierdząc, że nie ma najmniejszego zamiaru płacić za zakupione burgery. Kilka osób przy stolikach żarliwie utwierdzało się w swoim przekonaniu. Ktoś z furią rzucił na podłogę tacę z frytkami i colą i po chwili wyszedł. A temu wszystkiemu w tle towarzyszyło wokalizowanie cudownych głosów, które posiadały niezwykle szatańskie osoby.
Trzy zakapturzone dziewczyny siedziały w odległym kącie i śpiewały. Na ich szyjach jarzyły się czerwone medaliony. Niespodziewanie, całą kafejkę wypełniła rzadka, jasnozielona, matowa mgiełka, która pełzła w ich stronę. Kamienie w naszyjnikach zaczęły ją wchłaniać, aż do ostatka. Gdy nie było już ani krzty tajemniczego dymu, cudowne głosy ucichły, a w międzyczasie wszyscy opuścili kawiarnię i zaległa błoga cisza.
- Ech, to w ogóle nie było warte wysiłku, Adagio! - mruknęła Aria Blaze rozchylając kaptur ciemnozielonej bluzy i ukazując swoje dwa fioletowe końskie ogony, spięte gumkami w gwiazdy - Mam już dość fast foodów, chcę się posilić.
Zniesmaczona dziewczyna opadła na stolik, a Adagio Dazzle ściągnęła z głowy kaptur swojej bluzy w odcieniu fioletu.
- A czego się spodziewałaś? Energia w tym świecie nie jest taka sama jak w Equestrii. Tutaj możemy zdobyć tylko tyle mocy. - powiedziała zażenowana, potrząsając pomarańczowymi lokami.
- Ach, żałuję, że nas zesłano do tego strasznego miejsca. - dorzuciła Aria.
- Naprawdę? Ja kocham to miejsce! - jej głos wprost ociekał sarkazmem.
Nagle odezwała się Sonata Dusk, jak zwykle nie rozumiejąc ironii w głosie liderki. Zdjęła bordowy kaptur bluzy i podciągnęła gumkę na swoim niebieskim, wysokim kucyku.
- Mówisz poważnie? - zapytała - Bo ja myślę, że tu jest najgorzej.
- To ty jesteś najgorsza, Sonata! - odcięła jej się Aria Blaze.
- Czyżby? A ja myślę, że ty. - zrewanżowała się niebieskowłosa.
Poirytowana już do cna Adagio, warknęła tylko groźne, upominając koleżanki. Miała serdecznie dość przesiadywania z nimi i znoszenia ich kłótni, ale co począć, gdy muszą być razem? To samo przekazała im słownie, kładąc nacisk, na to, że dzięki temu nie będzie bardziej znośny.
Zapewne powiedziałaby coś jeszcze, ale jej uwagę przykuł rozbłysk migotliwego, białego światła. Zdumiona, uniosła głowę, a kiedy to zrobiła, wynurzył się z niego tęczowy promień, który przeplatając się z innymi uderzył w chmurę, dodając sobie kolejną siłę i niezwykły grzmot. Oczy Adagio rozszerzyły się w zdumieniu.
Z zapartym tchem wybiegła z kawiarni, a Aria i Sonata powoli podążyły za nią. Tęczowy strumień magii uderzył niedaleko miejsca, gdzie powstał, a zaraz po tym, medalion pomarańczowowłosej dziewczyny rozbłysnął, jakby chciał powiedzieć, że nieskończona siła jest tu.
- Poczułyście to? Czy wy wiecie co to jest? - spytała, ledwo łapiąc oddech.
Aria Blaze i Sonata Dusk pokręciły przecząco głowami.
- To equestriańska magia! - krzyknęła Adagio Dazzle, łapiąc Arię za kołnierz bluzy.
- Ale ten świat - zaprzeczyła fioletowowłosa - nie miał, nie ma i nie będzie mieć equestriańskiej magii.
- Jednak tak. - prychnęła pomarańczowowłosa - A my wykorzystamy ją do tego, żeby wszyscy w tym beznadziejnym, żałosnym, małym światku... nas uwielbiali!
Złowieszcze uśmiechy wykwitły na twarzach trzech dziewcząt. Arii i Sonacie bardzo spodobał się ten pomysł. Equestriańska magia mogła dać im tyle, że osiągnęłyby niewyobrażalną moc i dobrze o tym wiedziały. Wystarczy ją tylko zlokalizować i pobrać.
Mądra Adagio szybko domyśliła się miejsca, gdzie mogła urzędować ów magia. Wszystkie trzy udały się na równolegle położoną ulicę, obczaiły plan miasta i przywędrowały do... Canterlot High School.
Twilight Sparkle, Rainbow Dash, Fluttershy, Rarity, Applejack i pinkie Pie właśnie pokonały złą Sunset Shimmer w magicznym pojedynku. Dziewczyna, która przemieniła się wcześniej w demona, teraz pozbawiona nadludzkich mocy, płacząc siedziała na tle głębokiego krateru. Wokól zgromadzili się uczniowe, gdy Sunset wylewała łzy, tłumaczyła się i ukazywała prawdziwe oblicze.Nikt nie wyglądał na szczęśliwego i zadowolonego.
- Stąd wyraźnie bije siła equestriańskiej magii. - powiedziała Adagio już knując plan - Jednak od kogo ona pochodzi...? Hmm...
W zamyśleniu cała trójka opuściła teren szkoły. Nie warto było teraz szukać jakichkolwiek osób używających potężnych zdolności. Jednak żadna z nich nie zauważyła, że mają je tuż pod nosem, ukazujące naprawdę swoją magię.