Hej wszystkim!
Na blogu są już 3 wpisy - dwa z naszymi rozmyśleniami i jeden pierwszy, powitalny. Ale jeszcze ani ja (Monika), ani Agata, nie napisałyśmy nic o sobie. Chcę przełamać tę barierę i opublikować jaka jestem. Oczywiście, bez teatralnej maski, czyli bez ściemy, kłamstw i ukrywania czegoś. (Kiedyś prowadziłam bloga na jednej stronie społecznościowej i - aż wstyd przypomnieć - kłamałam jak najęta, by tylko wszyscy mnie polubili i docenili.).
Jak już wiadomo, jestem Monika. Mam naście lat, prowadzę spokojne, aczkolwiek smutne życie. Czasami nie mogę zburzyć muru, który oddziela moją codzienność od przyjemności... Jestem pesymistką, kochającą konie i lubiącą "My little pony". Czytając dalej mnóstwo się o mnie dowiecie.
1. Codzienność.
Jak każda nastolatka wstaję rano, jem śniadanie i idę do szkoły. W gimnazjum nudy - tylko nauka i nauka. Przynajmniej jedna osoba w tym szarym budynku trzyma mnie przy życiu. Jest nią moja przyjaciółka, wręcz siostra, najlepsza osoba na świecie! ♥ Dzielę z nią wszystko. Ogólnie na co dzień mam tylko ją jako dobrą osobę, która zawsze przy mnie będzie. Kiedy możemy jedziemy razem do miasta i chodzimy po sklepach w galerii handlowej. Tak, to też mnie kręci - jak każdą dziewczynę. Potem pójdziemy na Bubble Tea (herbata o danym smaku z kulkami owocowymi i żelkami), pogadamy, pośmiejemy się... Z nią nigdy nie jest źle.
Jako pilna uczennica odrabiam lekcje i się uczę prawie każdego popołudnia :) Chcę zarobić dobre oceny, żeby mieć pasek na świadectwie, bo mam tak perfekcyjną siostrę. Ona miała przez wszystkie klasy wspaniałe stopnie i czuję, że teraz po maturze, wszyscy są tak zachwyceni jej wynikami i zajęci szukaniem dla niej pracy, że nikt mnie nie zauważa. I nikt nie zauważa moich starań...
Niekiedy wydaje mi się, że rodzice mnie zaniedbują, nie kochają. Nie okazują radości, gdy przynoszę dobre wieści, nie są wyrozumiali, tylko surowi i bezwzględni, traktują mnie jak małą dziewczynkę, wciąż kontrolując... A może to tylko pozory? Nieważne, mnie się wydaje, że oni wcale mnie tu nie chcieli. Dlatego między innymi ja - zabiedzona dziewczyna, która prawie nigdy nic nie dostaje, nawet jak coś wymaga tylko trochę (nie mówię o rzeczach materialnych, za które trzeba płacić) - obwiniam siebie za wszystko, wiem, że jestem beznadziejna, jest ze mnie kłębek nerwów i uczyniłam moje życie jest bezsensu, aby bardziej użalać się nad swą niedolą. Każdy dzień jest tak samo szary, zimny i bezwartościowy. Tylko niekiedy mam radosne, kolorowe dzionki.
2. Zainteresowania.
Skończę gderać o moim życiu, bo chyba nikogo nie interesuje, że czuję się zawsze jak sponiewierany szczeniaczek. Jak już wspomniałam na początku - bardzo kocham konie. I jest to prawda. To cały mój sens życia, a raczej całe moje życie. Aktualnie nie mam czasu ani pieniędzy, by kontynuować uprawianie tego sportu, ale kocham go nad życie. Tylko obcowanie ze zwierzętami, które zawsze wszystko rozumieją, oraz możliwość współpracy z istotą niezależną, czynią moje życie pełne nadziei. Przeważnie jeżdżę na bułanym koniku dulmeńskim Tatarze. Niezły z niego uparciuch, ale jakoś się dogadaliśmy ;) Moja instruktorka zadbała o to, by przebiegło to naturalnie i nie pozwala używać palcata - tylko w ostateczności. Wszyscy dobrze wiemy, że sztucznych pomocy jeździeckich nie warto nadużywać. Można się nimi tylko wspomóc podczas budowania hierarchii.
Oprócz koni lubię też "My little pony" - zarówno serial "Przyjaźń to magia" (a tytuł wciąż mnie rozwala xD) jak i filmy "Equestria Girls". Najbardziej polecam drugi film z MLP - "Rainbow Rocks". Są tam niesamowite antagonistki, najlepsze, które przewinęły się przez całą produkcję.
Adagio Dazzle, Aria Blaze i Sonata Dusk to trzy equestriańskie syreny, które zostały wygnane do świata ludzi. posiadają magiczne naszyjniki, które dają im niesamowite zdolności - piękny, uwodzicielski wokal, hipnotyzowanie i naginanie innych do swojej woli, przemianę w hybrydy i uwolnienie duchów syren. Aby umacniać głosy i zyskiwać coraz to potężniejsze zdolności, wchłaniają moc z negatywnych emocji za pomocą owych medalionów.
Lubię też czytać książki. Jest to dla mnie ucieczka od świata i nieźle relaksuje. Aktualnie mam bzika na punkcie serii "Jinny z Finmory" i "Dom Nocy". A te pierwsza jest o dziewczynie, która posiada arabską klacz. Ta druga - o wampirach.
3. Nienawidzę...
Czego nienawidzę? Odpowiedź jest prosta! Serial "Violetta" jest według mnie do kitu. nie lubię jej samej postaci, jest okropna. Wszystkie produkty na półkach w sklepach są nie do zniesienia! Nienawidzę jej! Jeśli są tu jacykolwiek fani Violetty to bardzo Was przepraszam, ale ona jest po prostu męcząca i jej nie toleruję. Ponadto cykl książek "Heartland" także jest według mnie okropny. Nie jestem zwolenniczką metod naturalnych (dla mnie one nic nie dają), więc może dlatego nie przypadł mi do gustu... Nie lubię również "Harry'ego Pottera" i książek Tolkiena, szczególnie wszystkiego co wiąże się z "Hobbitem". Oprócz tych wymienionych rzeczy raczej niczego więcej nienawidzę.
To na obecną chwilę tyle. Przepraszam jeśli kogokolwiek uraziłam postem. Każdy człowiek jest inny, a to, że przez wpis zapoznawczy komuś nie przypadłam do gustu, nie znaczy, że jestem ta zła i należy mnie unikać ;) Pamiętajcie, że oprócz mnie - Moniki - działa tu też Agata! A teraz się ulatniam na obiadek i liczę na miłe komentarze co do mojej osoby i jakieś pocieszenia na temat mego strasznego życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy komentarz motywuje. Prosimy o pisanie czegoś więcej niż :
♣ Fajny blog
♣ Fajne zdjęcia
Doceniamy oryginalność :)