2015/06/30

Maturzystów czas

Witajcie!

Dziś tylko krótko i zwięźle od Moniki na temat wyników maturalnych. Jeśli ktoś z czytelników ma starsze rodzeństwo, które pisało teraz matury, zapewne wie, jaki był to dla nich stres. Godziny przygotowań, nauki, mozolne siedzenie nad podręcznikami z ubiegłych klas, rozwiązywanie testów z Internetu i pisanie wypracowań z zeszłym lat z egzaminów. Tak przygotowywała się moja siostra, która chciałaby udać się na dobre studia. Bezpieczeństwo narodowe we Wrocławiu. Trzymałam za nią kciuki, ona przystąpiła do matur, myślała, że poszło jej wystarczająco dobrze, że zda na co najmniej 70%. Dziś otwiera wyniki. Jest cała zdruzgotana, słyszę płacz, nerwową rozmowę przez telefon. Podchodzę. I własnym oczom nie mogę uwierzyć! Pozory mylą. Moja siostra - tak idealnie przygotowana z angielskiego i z WOS-u - osiągnęła jak na swój potencjał mizerne wyniki, które mogą wyklucz studia na wysokim poziomie. Tak mi jej żal... Nad geografią tyle nie siedziała, co nad angielskim i WOS-em! Tak bardzo mi jej żal...
A jak jest u Was? Czy Wasze starsze, maturalne rodzeństwo również zawiodło się na samych siebie? Czy jest złe za wyniki, a może wręcz przeciwnie - radosne, gdyż dostanie się na upragniony kierunek?

~Monika

2015/06/26

Wolni jak motyle!

Hej!

Dziś ten dzień, na który czekali wszyscy od początku roku szkolnego (tak to śmiesznie brzmi). Każdy wie o co chodzi :) Ma się więcej czasu dla znajomych i rodziny, nie trzeba się uczyć i odrabiać lekcji, nie trzeba wcześnie wstawać i przygotowywać się do szkoły, nie trzeba zakuwać po nocach na sprawdziany i kartkówki... Ogólnie przez najbliższe dwa miesiące każdy uczeń ma luz! Czyż to nie cudowne? Zapewne większość z Was będzie mogła zasmakować rozkoszy słonecznego blasku, opalając się nad morzem lub będzie mogła pooddychać świeżym powietrzem w górach, lasach albo przy jeziorze. Ja niestety nie będę mieć żadnej rozrywki na lato :( Ewentualnie jakieś wycieczki rowerowe, wypady do stadniny albo wyjazd na tydzień do wujka, żeby opiekować się opasłym hucułem sąsiadków, który depcze mi stopy i zrzuca z siodła. Mimo to bardzo kocham Ambera (zdjęcie):


No, dobrze... Teraz druga strona tytułu Wolni jak motyle!. Nie chodziło mi w nim tylko o to, żeby przekazać Wam wiadomość o rozpoczęciu beztroskiego, wakacyjnego lenistwa, ale też, żeby poinformować Was o nagłym skoku Michała na dobrą stronę. Ni z tego, ni z owego, jak pokłócił się z Sabriną i doszedł do wniosku, że gnębi mnie za nic, znów przymilał mi się. Nie obrażał mojej osoby, nie rozpowiadał dalej głupich plotek... Mam nadzieję, że pamiętacie, jak Wam opisywałam jego gnojenie mnie w ostatni piątek? Teraz zaprzestał wszystkiemu, nawet nie koleguje się z jedzą Sabriną! Jestem wolna, wolna! Toż to po prostu niezwykłe. Ale ostatnio była kolejna spina, powiedział, że mam się do niego nie odzywać i że jestem głupia. Poszło o zdjęcie. To długa historia, ale nie wydaje się za bardzo obrażony. Niech przy okazji poczuje smak mojej zemsty. Zhańbiłaś mnie. - powiedział. Wielokrotnie usuwałam to zdjęcie z tła, wymazywałam jego twarz, ale on wciąż miał do mnie pretensje. Co nie znaczy, że dziś był urażony. Wnerwiłam się raz na przystanku, gdy czekaliśmy na autobus, ale na tym koniec. Całe szczęście, ponieważ z nim trzeba obchodzić się delikatnie jak z jajkiem! A wy co o tym myślicie?

Teraz już kończę, bo chciałabym włożyć ręce do innej roboty. Jadę z moją Siostrą (niebiologiczną - najlepszą przyjaciółką) na Cupcakes'y, aby uczcić koniec roku w pierwszej klasie gimnazjalnej. Może... Może zabierzemy naszego Pana Obrażalskiego - Furiusa alias Pana Zmiennozdannego (czyli Michała, rzecz jasna).
Znać wroga swego.
~"Dom Nocy", powiedziała Afrodyta.

~Monika


2015/06/22

Internetowa Przyjaźń

Hello !
Na temat internetowej przyjaźni znajdziecie wiele opinii,zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. 
Niektórzy w to wierzą,poznają się przez rozmaite portale jako " smarkate " dzieciaki, później gdy podrosną zaczynają marzyć o spotkaniu w świecie rzeczywistym,utrzymują znajomość wieleee lat,aż w końcu to nastąpi.
Inni podchodzą to tego w formie " chwilowej zabawy " rozmawiają z drugą osobą miesiącami,aż w końcu zrywają kontakt. Czy to przyjaźń ? 


 Czy ja mam internetową przyjaciółkę ? To jasne ! Monikę ! Z Moniką poznałyśmy się na pewnym portalu społecznościowym, którego tematem przewodnim była nasza wspólna pasja - konie. Przez ponad rok rozmawiałyśmy poprzez wspominany wcześniej portal,lecz pewnego dnia moja Przyjaciółka postanowiła usunąć swoje konto,niestety nie zdołałam jej powstrzymać :( Na szczęście podałyśmy sobie kontakt e - mail, zaczęłyśmy ze sobą pisać,aż zrodził się pomysł na stworzenie bloga ! Całkiem sporo nad tym myślałyśmy ale w końcu się do tego przekonałyśmy. I tak dotarłyśmy do dnia dzisiejszego,nadal codziennie ze sobą piszemy i kto wie może kiedyś zobaczymy się w " realu "....? Dzieli nas +/- jakieś 400 km. ,ale chęci są najważniejsze ! :) 

 ♥ A wy macie internetowych przyjaciół ♥ 

2015/06/19

Ludzie czy potwory?

Witajcie!

Tu Monika. Dziś ten blog będzie dla mnie ucieczką, chwilą do wyżycia się za wszelkie krzywdy i liczę na Wasze pocieszenie się. Chociaż jeden miły komentarz...
Zaczęła się od niepowodzeń dzisiejszego ranka. Najpierw wstałam za późno, potem mozolnie jadłam śniadanie i w łazience spędziłam chyba z godzinę. Do tego wszyscy się tam pchali! Byłam już wystarczająco tym podenerwowana, gdyż wyszłam z domu spóźniona. Mimo, że do szkoły mam kawałek to nie lubię wychodzić zbyt późno. 
A w szkole czekały na mnie kolejne przykre niespodzianki - mała banda dwuosobowa, które zachowuje się jak małpy. Jeden z nich, chłopak o imieniu Michał, zaczął mnie jeszcze bardziej podbuzowywać. Widział doskonale, że nie mam humoru i mógł nie pociągać, ale jak na upartego, wrednego, skąpego i głupiego człowieczka przystało, wciąż mnie wnerwiał. Ja sama próbowałam to zakończyć, ale mnie prowokował. Prowokował! Do tego mówił, że nie ma czegoś takiego jak "zły humor", tylko ludzkie widzi mi się. Poszedł sobie do Sabrinki - dziewczyny, która szczerze mówiąc nie ma w moich oczach najlepszej twarzy. I od tego wszystko się zaczęło...
Sabrina prawie należy do elity osób najpopularniejszej w naszej klasie. Zadaje się z bardzo popularną dziewczyną - Wiktorią - która z otwartymi ramionami przyjęła ją do swojego grona, bo obie mają takie samo pstro w głowie. A przez to, że Michał ma z nią rewelacyjne kontakty i zachowują się niemalże erotycznie na przerwach, został wysłuchany i uznany we "Wielkiej Loży". Owa Wiktoria udostępniła mu upokarzające rzeczy z podstawówki. A on i Sabrina dołożyli do tego aktualne moje sekrety (nie wiem skąd się o nich dowiedzieli) i zaczęli mnie gnoić. To mają być ludzie? Bo mnie się wydaję, że potwory! 
Te informacje zaczęły przepływać dalej... Dowiedziała się o mnie pewna dziewczyna z Ic i nie omieszka rozgadać to dalej. A każdy dobrze wie, jak działa klasyczny łańcuszek plotek.
Szczerze mówiąc ma tego dość. Przezywał mnie, wie wszystkie upokarzające o mnie rzeczy, do czego jestem zdolna... Nie mam już życia w tej klasie. Ba! W tej szkole. A nawet w całym życiu... To nie jest jakiś przypadek, że wkrótce mnie przeprosi, ja mu wybaczę i on odwoła wszystko, a ja o wszystkim zapomnę. To jest kolejna blizna życia. Kolejny pretekst do okropnych myśli, których już się domyśliliście (jeśli nie, to zastanówcie się, co zrobiłaby osoba na moim miejscu, jeśli wszyscy dookoła ją gnoją i drwią z niej, a jej trzymają się tylko dwie osoby, z którymi trzeba się obchodzić tak delikatnie, żeby ich dodatkowo nie stracić?). On chyba nie wie, że jestem bombą z opóźnionym zapłonem, której nie warto wyśmiewać i obgadywać, a jeśli już wie, to nic sobie z tego nie robi. Jakby przeczuwał, że staram się być twarda, ignorować go i nic nie robić sobie z jego słów, ale w środku tak naprawdę jestem miękka, mam uczucia i nie potrafię się odgryźć. Chciałabym być zdolna do zemsty, ale nic logicznego nie potrafię wymyślić i nie potrafiłabym tego zrealizować. Ach, i ja w ogóle nie jestem taką osobą, która bez problemu kogoś gnoi i nie obchodzą jej czyjeś uczucia!
Jednakże Michał taki jest, a razem z Sabriną to jest kompletnie pozbawiony jakichkolwiek zasad moralnych i empatii. Gdybym tylko była na tyle silna i mocna, zrobiłabym wszystko, żeby padł mi do stóp i błagał o wybaczenie. A gdyby istniała magia zrobiłabym wszystko, żeby zdobyć mroczną moc i mu dołożyć, żywiąc się jego nienawiścią, bólem, cierpieniem, a nawet jego własnym życiem - skrócałabym jego, wydłużałabym swoje.
Czuję się okropnie, zostałam zmieszana z błotem, plotki roznoszą się w błyskawicznym tempie i wątpię, żeby ktokolwiek o tym zapomniał przez wakacje. Może przez te dwa lata, które pozostały jakoś przejdę, uodpornię się na to (choć czuję, że zawsze nie zostanę temu obojętna) i przejdę do kolejnej szkoły, gdzie nikt na temat mojej przeszłości nie będzie wiedział nic. (Na szczęście wybieram taką szkołę, do której nikt z mojego otoczenia raczej nie pójdzie). Liczę na Wasze ciepłe, przyjazne komentarze, które okażą mi pełne wyrozumienie. Liczę na to, że inni ludzie mnie nie opuszczą, nie zawiodą.
~Monika

Przepraszam jeśli użyłam jakichkolwiek słów, które Was uraziły, zniesmaczyły bądź wywołały złość.

2015/06/11

Rozrywki nigdy dosyć !

Hejka! 
Dzisiejsza notka będzie informacyjna. Jak mogliście zapewne zauważyć,Monika zaczęła pisać opowiadanie na podstawie serialu " My little pony : Equostria Girls - Rainbow Rocks". Wiem,że niektóre osoby lubią czytać opowiadania,które na Bloggerze są rzadkością. W związku z tym zaczynam pisać opowiadania w formie kartki z pamiętnika pt. " Z pamiętnika pesymistki ". Tego rodzaju notki nie będą pojawiały się w każdym poście pisanym przeze mnie,będą pojawiały się wtedy, gdy będą miła wenę. To na tyle : To napisania ! 


♥ Chcielibyście zobaczyć na naszym blogu opowiadanie w stylu kartki z pamiętnika ? ♥
 
 
- Agata 

2015/06/10

"Dazzlings" - opowiadanie

Witajcie!

Oto obiecane opowiadanie. Ja - Monika - napiszę je na podstawie filmu... ,,My little pony: Equestria Girls - Rainbow Rocks", aczkolwiek nie będzie ono dziecinne, czyli pozbawię go tęczy, wesołej magii i wszystkich szczegółów dotyczących tych czarodziejstw przyjaźni. Głównie będzie oparte na trzech, moich ulubionych antagonistkach - Adagio Dazzle, Arii Blaze i Sonacie Dusk. Ilustracje ręcznie robione z kadrów filmów, ale niekiedy będzie ich brakowało. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o postaciach, które będą pierwszoplanowe w moim amatorskim opowiadanku, zajrzyjcie tutaj i pobuszujcie po okolicznych linkach → http://pl.mlpeg.wikia.com/wiki/Dazzlings. Więc zaczynam...
~Monika



Rozdział 1

Powolne Oślepienie Płonącą Arią podczas Sonaty Zmierzchu

       Kawiarnia na rogu dwóch ulic jak każdego wieczoru zapełniały różne osoby, począwszy od nastolatków do dorosłych. Zawsze trwały tam radosne rozmowy i niezwykła, pełna entuzjazmu wrzawa, ale nie dziś. Dochodziły stamtąd kłótnie i wrzaski.
             Podenerwowany tłumek klientów kłębił się przy ladzie, twierdząc, że nie ma najmniejszego zamiaru płacić za zakupione burgery. Kilka osób przy stolikach żarliwie utwierdzało się w swoim przekonaniu. Ktoś z furią rzucił na podłogę tacę z frytkami i colą i po chwili wyszedł. A temu wszystkiemu w tle towarzyszyło wokalizowanie cudownych głosów, które posiadały niezwykle szatańskie osoby.
          Trzy zakapturzone dziewczyny siedziały w odległym kącie i śpiewały. Na ich szyjach jarzyły się czerwone medaliony. Niespodziewanie, całą kafejkę wypełniła rzadka, jasnozielona, matowa mgiełka, która pełzła w ich stronę. Kamienie w naszyjnikach zaczęły ją wchłaniać, aż do ostatka. Gdy nie było już ani krzty tajemniczego dymu, cudowne głosy ucichły, a w międzyczasie wszyscy opuścili kawiarnię i zaległa błoga cisza.
                - Ech, to w ogóle nie było warte wysiłku, Adagio! - mruknęła Aria Blaze rozchylając kaptur ciemnozielonej bluzy i ukazując swoje dwa fioletowe końskie ogony, spięte gumkami w gwiazdy - Mam już dość fast foodów, chcę się posilić.
                    Zniesmaczona dziewczyna opadła na stolik, a Adagio Dazzle ściągnęła z głowy kaptur swojej bluzy w odcieniu fioletu.
                     - A czego się spodziewałaś? Energia w tym świecie nie jest taka sama jak w Equestrii. Tutaj możemy zdobyć tylko tyle mocy. - powiedziała zażenowana, potrząsając pomarańczowymi lokami.
                       - Ach, żałuję, że nas zesłano do tego strasznego miejsca. - dorzuciła Aria.
                       - Naprawdę? Ja kocham to miejsce! - jej głos wprost ociekał sarkazmem.
               Nagle odezwała się Sonata Dusk, jak zwykle nie rozumiejąc ironii w głosie liderki. Zdjęła bordowy kaptur bluzy i podciągnęła gumkę na swoim niebieskim, wysokim kucyku.
                       - Mówisz poważnie? - zapytała - Bo ja myślę, że tu jest najgorzej.
                       - To ty jesteś najgorsza, Sonata! - odcięła jej się Aria Blaze.
                       - Czyżby? A ja myślę, że ty. - zrewanżowała się niebieskowłosa.
                  Poirytowana już do cna Adagio, warknęła tylko groźne, upominając koleżanki. Miała serdecznie dość przesiadywania z nimi i znoszenia ich kłótni, ale co począć, gdy muszą być razem? To samo przekazała im słownie, kładąc nacisk, na to, że dzięki temu nie będzie bardziej znośny.
                  Zapewne powiedziałaby coś jeszcze, ale jej uwagę przykuł rozbłysk migotliwego, białego światła. Zdumiona, uniosła głowę, a kiedy to zrobiła, wynurzył się z niego tęczowy promień, który przeplatając się z innymi uderzył w chmurę, dodając sobie kolejną siłę i niezwykły grzmot. Oczy Adagio rozszerzyły się w zdumieniu.
                      Z zapartym tchem wybiegła z kawiarni, a Aria i Sonata powoli podążyły za nią. Tęczowy strumień magii uderzył niedaleko miejsca, gdzie powstał, a zaraz po tym, medalion pomarańczowowłosej dziewczyny rozbłysnął, jakby chciał powiedzieć, że nieskończona siła jest tu.

                     - Poczułyście to? Czy wy wiecie co to jest? - spytała, ledwo łapiąc oddech.
                     Aria Blaze i Sonata Dusk pokręciły przecząco głowami.
                    - To equestriańska magia! - krzyknęła Adagio Dazzle, łapiąc Arię za kołnierz bluzy.
                   - Ale ten świat - zaprzeczyła fioletowowłosa - nie miał, nie ma i nie będzie mieć equestriańskiej magii.
                   - Jednak tak. - prychnęła pomarańczowowłosa - A my wykorzystamy ją do tego, żeby wszyscy w tym beznadziejnym, żałosnym, małym światku... nas uwielbiali!
                    Złowieszcze uśmiechy wykwitły na twarzach trzech dziewcząt. Arii i Sonacie bardzo spodobał się ten pomysł. Equestriańska magia mogła dać im tyle, że osiągnęłyby niewyobrażalną moc i dobrze o tym wiedziały. Wystarczy ją tylko zlokalizować i pobrać.
                    Mądra Adagio szybko domyśliła się miejsca, gdzie mogła urzędować ów magia. Wszystkie trzy udały się na równolegle położoną ulicę, obczaiły plan miasta i przywędrowały do... Canterlot High School. 
                   Twilight Sparkle, Rainbow Dash, Fluttershy, Rarity, Applejack i pinkie Pie właśnie pokonały złą Sunset Shimmer w magicznym pojedynku. Dziewczyna, która przemieniła się wcześniej w demona, teraz pozbawiona nadludzkich mocy, płacząc siedziała na tle głębokiego krateru. Wokól zgromadzili się uczniowe, gdy Sunset wylewała łzy, tłumaczyła się i ukazywała prawdziwe oblicze.Nikt nie wyglądał na szczęśliwego i zadowolonego.
                    - Stąd wyraźnie bije siła equestriańskiej magii. - powiedziała Adagio już knując plan - Jednak od kogo ona pochodzi...? Hmm...
                     W zamyśleniu cała trójka opuściła teren szkoły. Nie warto było teraz szukać jakichkolwiek osób używających potężnych zdolności. Jednak żadna z nich nie zauważyła, że mają je tuż pod nosem, ukazujące naprawdę swoją magię.

2015/06/09

Poznajcie mnie - Agata

Hejka wszystkim ! 
Dzisiaj przychodzę do Was z postem bardziej w stylu Q&A,który przedstawię Wam siebie ( ? ) Myślę,że dzięki tej notce choć troszeczkę lepiej mnie poznacie,więc.....ZACZYNAJMY ! 

Codzienność
Zacznijmy od tego,że mam na imię Agata.  i mam naście lat. Uważam się zdecydowanie za pesymistkę,ale nie znaczy to,że cały czas ubieram się za czarno i jestem " emo ",po prostu dla mnie szklanka zawsze będzie to połowy pusta. Całkiem nieźle się uczę :) W wolnym czasie zazwyczaj siedzę w domu lub na podwórku,ponieważ nie mieszkam w mieście i nie mam za bardzo gdzie wychodzić. Uważam,że nie potrafię utrzymać kontaktu z ludźmi,czuję,że wszyscy się ode mnie oddalają ( a może to zależy tylko od otoczenia..? ) Na co dziań przyjaźnię się tylko z Moniką i z dwojgiem przyjaciół.

Zainteresowania
Moją pasją od wczesnego dzieciństwa jest jazda konna. Konno jeżdżę od drugiego roku życia,a samodzielnie od szóstego. Uwielbiam gry komputerowe ,ale niestety nauka zajmuje mi większość czasu. Lubie się uczyć  lecz potrzebna jest mi motywacja. Interesuje się także fotografią,na razie jestem amatorką .

Nienawidzę...
Nienawidzę chamskich,dwulicowych ludzi,których zainteresowaniem jest poniżanie innych. Nie lubię oglądać seriali,po prosty mnie denerwują.Uważam,że najgorszą produkcją serialową jest serial " Violetta " ,denerwuje mnie fabuła tego filmu,ale wiem,że nie mam prawa go hejtować,bo na świecie są również tego zwolennicy .


Jak na razie to już wszystko. Przepraszam jeśli notka była trochę chaotyczna,nie lubię pisać tego typu postów. Ta notka była podobna do notki Moniki,ale nie była ściągana. Wiem,notka jest do niczego ! Nie wiem czemu to napisałam.....PA! :)

2015/06/07

Coś dla rozrywki!

Cześć!

Tu Monika :) Wspólnie z Agatą ustaliłyśmy pewną nowość, która wejdzie na naszego bloga. Jak napisała moja przyjaciółka w jednej z wiadomości - to nasz blog i nasze reguły :). To zdanie podniosło mnie na duchu, bo nie byłam przekonana co do tej "nowości". Ale spróbujemy i zaryzykujemy :)
Mój pomysł na ową rozrywkę wygląda następująco: opowiadanie. Z tego co się dowiedziałam, nie ma ich tu za dużo i nie jest to zbyt popularna wersja postów, nawet dla rozluźnienia. Postanowiłam przełamać barierę i zapoczątkować to. Napisałabym coś na podstawie jednego z moich ulubionych filmów... Nie wiem, czy przypadnie Wam to do gustu, ale postaram się przybrać jak najciekawszą formę.
Chętnie umieściłabym zapowiedź, no ale jeszcze nie jestem do końca przekonana. Oczywiście na razie nie zdradzę Wam na podstawie jakiego filmu będzie wyłamanie z klasycznych ryz bloga, może sami się domyślicie :D (tak szczerze to trochę się tego wstydzę, ale myślę, że byłoby to całkiem interesujące, dlatego postanowiłam spróbować, jednak z drugiej strony wciąż myślę, że jestem na to "za stara', żeby się z tym ujawniać, ale co tam, nikt mnie nie zna.). Wykażcie więc wyrozumiałość!

Pozdrawiam Was serdecznie,

Monika



2015/06/05

Charlie,Charlie Challenge


Witajcie !
Od pewnego czasu w internecie panuje moda na " Charlie,Charlie Challenge ",czyli wywoływanie meksykańskiego demona imieniem Charlie. Jakie są zasady? To dziecinnie proste ! Wszystko polega na przedzieleniu kartki na cztery części i napisaniu na nich słów " tak " i " nie ",a po środku ułożyć ołówki " na krzyż ". Wygląda to mniej - więcej tak :
Skoro już nasza " plansza " jest gotowa,musimy sprawdzić z Charlie z nami jest. Dowiemy się tego poprzez wypowiadanie słów : Charlie,Charlie are you here?. Jeśli jeden z ołówków się poruszy to znaczy,że demon jest z nami i możemy dalej zadawać mu pytania,ale tylko takie na które można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Gdy już chcemy zakończyć naszą " zabawę " z Charliem musimy pamiętać aby się z nim pożegnać słowami " Charlie,Charlie can we stop? ". Podobno gdy nie wypowiemy tych słów pozostawiamy demonowi otwarte drzwi do naszej duszy,będziemy doświadczać zjawisk paranormalnych takich jak ruszające się przedmioty,głosy czy zły śmiech. UWAGA! Podczas zadawania wszystkich pytań musimy głośno mówić,ponieważ to......porusza nasz ołówek ! Przynajmniej tak twierdzą niektóre źródła. Sama nie wiem co o tym myśleć. Przecież to już nie pierwszy taki challenge, który znudzi się ludziom po 2-4 tygodniach, coś zupełnie wyimaginowanego i nieprawdziwego. Z drugiej strony czy podczas mówienia dmuchamy tak mocno by aż tak poruszyć ołówkiem ?
♥ A wy co sądzicie o " Charlie,Charlie Challenge " ? ♥
♥ Próbowaliście wywoływania meksykańskiego demona ? ♥


- Agata

2015/06/04

Poznajcie mnie - Monika

Hej wszystkim!

Na blogu są już 3 wpisy - dwa z naszymi rozmyśleniami i jeden pierwszy, powitalny. Ale jeszcze ani ja (Monika), ani Agata, nie napisałyśmy nic o sobie. Chcę przełamać tę barierę i opublikować jaka jestem. Oczywiście, bez teatralnej maski, czyli bez ściemy, kłamstw i ukrywania czegoś. (Kiedyś prowadziłam bloga na jednej stronie społecznościowej i - aż wstyd przypomnieć - kłamałam jak najęta, by tylko wszyscy mnie polubili i docenili.).

Jak już wiadomo, jestem Monika. Mam naście lat, prowadzę spokojne, aczkolwiek smutne życie. Czasami nie mogę zburzyć muru, który oddziela moją codzienność od przyjemności... Jestem pesymistką, kochającą konie i lubiącą "My little pony". Czytając dalej mnóstwo się o mnie dowiecie.

1. Codzienność.

Jak każda nastolatka wstaję rano, jem śniadanie i idę do szkoły. W gimnazjum nudy - tylko nauka i nauka. Przynajmniej jedna osoba w tym szarym budynku trzyma mnie przy życiu. Jest nią moja przyjaciółka, wręcz siostra, najlepsza osoba na świecie! ♥ Dzielę z nią wszystko. Ogólnie na co dzień mam tylko ją jako dobrą osobę, która zawsze przy mnie będzie. Kiedy możemy jedziemy razem do miasta i chodzimy po sklepach w galerii handlowej. Tak, to też mnie kręci - jak każdą dziewczynę. Potem pójdziemy na Bubble Tea (herbata o danym smaku z kulkami owocowymi i żelkami), pogadamy, pośmiejemy się... Z nią nigdy nie jest źle. 
Jako pilna uczennica odrabiam lekcje i się uczę prawie każdego popołudnia :) Chcę zarobić dobre oceny, żeby mieć pasek na świadectwie, bo mam tak perfekcyjną siostrę. Ona miała przez wszystkie klasy wspaniałe stopnie i czuję, że teraz po maturze, wszyscy są tak zachwyceni jej wynikami i zajęci szukaniem dla niej pracy, że nikt mnie nie zauważa. I nikt nie zauważa moich starań... 
Niekiedy wydaje mi się, że rodzice mnie zaniedbują, nie kochają. Nie okazują radości, gdy przynoszę dobre wieści, nie są wyrozumiali, tylko surowi i bezwzględni, traktują mnie jak małą dziewczynkę, wciąż kontrolując... A może to tylko pozory? Nieważne, mnie się wydaje, że oni wcale mnie tu nie chcieli. Dlatego między innymi ja - zabiedzona dziewczyna, która prawie nigdy nic nie dostaje, nawet jak coś wymaga tylko trochę (nie mówię o rzeczach materialnych, za które trzeba płacić) - obwiniam siebie za wszystko, wiem, że jestem beznadziejna, jest ze mnie kłębek nerwów i uczyniłam moje życie jest bezsensu, aby bardziej użalać się nad swą niedolą. Każdy dzień jest tak samo szary, zimny i bezwartościowy. Tylko niekiedy mam radosne, kolorowe dzionki.

2. Zainteresowania.

Skończę gderać o moim życiu, bo chyba nikogo nie interesuje, że czuję się zawsze jak sponiewierany szczeniaczek. Jak już wspomniałam na początku - bardzo kocham konie. I jest to prawda. To cały mój sens życia, a raczej całe moje życie. Aktualnie nie mam czasu ani pieniędzy, by kontynuować uprawianie tego sportu, ale kocham go nad życie. Tylko obcowanie ze zwierzętami, które zawsze wszystko rozumieją, oraz możliwość współpracy z istotą niezależną, czynią moje życie pełne nadziei. Przeważnie jeżdżę na bułanym koniku dulmeńskim Tatarze. Niezły z niego uparciuch, ale jakoś się dogadaliśmy ;) Moja instruktorka zadbała o to, by przebiegło to naturalnie i nie pozwala używać palcata - tylko w ostateczności. Wszyscy dobrze wiemy, że sztucznych pomocy jeździeckich nie warto nadużywać. Można się nimi tylko wspomóc podczas budowania hierarchii. 
Oprócz koni lubię też "My little pony" - zarówno serial "Przyjaźń to magia" (a tytuł wciąż mnie rozwala xD) jak i filmy "Equestria Girls". Najbardziej polecam drugi film z MLP - "Rainbow Rocks". Są tam niesamowite antagonistki, najlepsze, które przewinęły się przez całą produkcję.
Adagio Dazzle, Aria Blaze i Sonata Dusk to trzy equestriańskie syreny, które zostały wygnane do świata ludzi. posiadają magiczne naszyjniki, które dają im niesamowite zdolności - piękny, uwodzicielski wokal, hipnotyzowanie i naginanie innych do swojej woli, przemianę w hybrydy i uwolnienie duchów syren. Aby umacniać głosy i zyskiwać coraz to potężniejsze zdolności, wchłaniają moc z negatywnych emocji za pomocą owych medalionów.
Lubię też czytać książki. Jest to dla mnie ucieczka od świata i nieźle relaksuje. Aktualnie mam bzika na punkcie serii "Jinny z Finmory" i "Dom Nocy". A te pierwsza jest o dziewczynie, która posiada arabską klacz. Ta druga - o wampirach.

3. Nienawidzę... 

Czego nienawidzę? Odpowiedź jest prosta! Serial "Violetta" jest według mnie do kitu. nie lubię jej samej postaci, jest okropna. Wszystkie produkty na półkach w sklepach są nie do zniesienia! Nienawidzę jej! Jeśli są tu jacykolwiek fani Violetty to bardzo Was przepraszam, ale ona jest po prostu męcząca i jej nie toleruję. Ponadto cykl książek "Heartland" także jest według mnie okropny. Nie jestem zwolenniczką metod naturalnych (dla mnie one nic nie dają), więc może dlatego nie przypadł mi do gustu... Nie lubię również "Harry'ego Pottera" i książek Tolkiena, szczególnie wszystkiego co wiąże się z "Hobbitem". Oprócz tych wymienionych rzeczy raczej niczego więcej nienawidzę.


To na obecną chwilę tyle. Przepraszam jeśli kogokolwiek uraziłam postem. Każdy człowiek jest inny, a to, że przez wpis zapoznawczy komuś nie przypadłam do gustu, nie znaczy, że jestem ta zła i należy mnie unikać ;) Pamiętajcie, że oprócz mnie - Moniki - działa tu też Agata! A teraz się ulatniam na obiadek i liczę na miłe komentarze co do mojej osoby i jakieś pocieszenia na temat mego strasznego życia.

~Monika

2015/06/01

"Ludzie popełniają błędy, ale zawsze wszystko może się zmienić na lepsze."

Witajcie!
Jestem współautorką tego bloga i dziś ja mam coś dla Was. Może przemówi to do Waszych serc i przejrzycie na oczy.

Zacznę od tego, że cytat pochodzi z książki "Bitwa Zespołów" autorstwa Perditty Finn.
Dziś za pomocą owego cytatu poruszę sprawę o ludziach, którzy popełniają błędy, ale zmienią się na lepsze. Chodzi między innymi o ludzi, którzy z początku Tobą gardzą, są niezwykle wredni i traktują Cię jak popychadło. Jednak gdy potem posuną się o krok za daleko i poniosą porażkę, zrozumieją, że takie zachowanie było niewiele warte. Zdawałoby się, że taka osoba zostanie samotna na zawsze za swą okrutność i podłe zachowanie. Jednak tak nie musi być.  Zawsze osoby, które potrafią przebaczyć komuś najcięższą winę, zwrócą się do niej twarzą. Przebaczą, przygarną, nauczą trochę dobra. Później dawna tyranka zmieni się w naprawdę świetną osobę. Więc warto dać takim ludziom szansę, gdy przejrzą na oczy, że źle postępują, ponieważ naprawdę mogą się zmienić. Na lepsze.
Przykład na mnie:
Pewnego dnia pisałam z moją przyjaciółką. Nie zagaiłam rozmowy, chciałam mieć ciszę i spokój. Zaczęła chwalić się nowokupioną sukienką, mówić, że też powinnam cieszyć się jej szczęściem. Może trochę za ostro ją potraktowałam... Może byłam zbyt gwałtowna... Napisałam jej wszystko, co o niej myślę, od kiedy nasze relacje zaczęły się bardziej psuć, postawiłam kawę na ławę i prosto z mostu - szczerze - wygadałam jej, że mam dość jej chwalenia się czymś nowym, wesołego trajkotania, narzucania się... Urwałyśmy naszą przyjaźń, ona twierdziła, że jestem taką wielką "przyjaciółką", że tak o niej myślę i nawet nie domyślę się, co jej dolega (czy ja jestem jasnowidzem, wróżbitką?).
(...) mam dość twojego ciągłego narzucania się i tej wesołej paplaniny co tam u mnie, u ciebie, co kupiłaś... nie zauważyłaś, że nasze stosunki zaostrzyły się po feralnym wypadzie do miasta? nie odczułaś tego - ty, taka wielka, niepowtarzalna, wspaniałomyślna? od tego czasu miałam już dość twej szanownej osoby - narzucałaś siebie, sklepy, miejsca gdzie chcesz pójść. "a chodźmy jeszcze tam zaglądnąć, bo chcę kupić sobie to", "a muszę jeszcze iść do KFC kupić sobie coś do jedzenia"... blablabla... nie odczułaś, że mam dość wtedy twojej apodyktyczności? chciałaś ustawić wszystko pod siebie! a teraz nawiedzasz mnie jeszcze na korytarzach, wesoło się pytasz "jak tam?", gdy cię nie ma w szkole to się mnie pytasz "co tam u Wojtka" (jakbym interesowała się jego życiem) "co w szkole nowego?" (jakbyś spodziewała się, że w tym szarym miejscu pomalują ściany na różowo) i tak dalej... przejrzyj na oczy, że to trochę za dużo, że narzucasz się. nigdy nie będziemy równe (...)

Szybko jednak pożałowałam mojego wyskoku. Zbyt wysoko ustawiłam siebie, żeby ją tak skrytykować. Przestałyśmy ze sobą gadać, nawet nie mówiła mi "Cześć!" w szkole i praktycznie nie rozmawiałyśmy. W końcu to ona przełamała barierę. Popełniłam duży błąd dzieląc go na kilka mniejszych, ale ona mi wybaczyła, bo wiedziała, że mogę zmienić się na lepsze. Następnym razem będę ostrożniejsza.
Wam radzę to samo - chociażbyście sami popełniali błędy jak najęci, w czyiś oczach nie mielibyście dobrej opinii, a tylko jedna osoba chce Wam przebaczyć - przyjmijcie to. Ona wierzy, że stać Was na więcej, ona wierzy, że się zmienicie. Dajcie sobie też szansę.

~Monika