Witajcie!
Dziś tylko krótko i zwięźle od Moniki na temat wyników maturalnych. Jeśli ktoś z czytelników ma starsze rodzeństwo, które pisało teraz matury, zapewne wie, jaki był to dla nich stres. Godziny przygotowań, nauki, mozolne siedzenie nad podręcznikami z ubiegłych klas, rozwiązywanie testów z Internetu i pisanie wypracowań z zeszłym lat z egzaminów. Tak przygotowywała się moja siostra, która chciałaby udać się na dobre studia. Bezpieczeństwo narodowe we Wrocławiu. Trzymałam za nią kciuki, ona przystąpiła do matur, myślała, że poszło jej wystarczająco dobrze, że zda na co najmniej 70%. Dziś otwiera wyniki. Jest cała zdruzgotana, słyszę płacz, nerwową rozmowę przez telefon. Podchodzę. I własnym oczom nie mogę uwierzyć! Pozory mylą. Moja siostra - tak idealnie przygotowana z angielskiego i z WOS-u - osiągnęła jak na swój potencjał mizerne wyniki, które mogą wyklucz studia na wysokim poziomie. Tak mi jej żal... Nad geografią tyle nie siedziała, co nad angielskim i WOS-em! Tak bardzo mi jej żal...
A jak jest u Was? Czy Wasze starsze, maturalne rodzeństwo również zawiodło się na samych siebie? Czy jest złe za wyniki, a może wręcz przeciwnie - radosne, gdyż dostanie się na upragniony kierunek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy komentarz motywuje. Prosimy o pisanie czegoś więcej niż :
♣ Fajny blog
♣ Fajne zdjęcia
Doceniamy oryginalność :)